Press enter to see results or esc to cancel.

Co było największą obawą przed wprowadzeniem pracy zdalnej?

Na to pytanie odpowiedzieli:

JJ Communications

Największe obawy dotyczyły mojego “uzdalnienia się” jako prezesa. Po 2 latach intensywnej pracy “na miejscu” wreszcie postanowiłem spełnić marzenie leżące u podstaw stworzenia JJ Communications i wyjechałem aby zamieszkać  na stałe na Wyspach Kanaryjskich. Pierwsze 2 miesiące były okresem uczenia się nowej sytuacji, ale dzięki fantastycznym ludziom w JJ’u, świetnej wspólniczce Joannie i szefowej PRu Dianie - okazało się, że model “zdalny prezes” funkcjonuje nie gorzej, niż układ tradycyjny. Oczywiście wymaga to ode mnie dość częstych podróży do Polski (i nie tylko), ale z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć - było warto!


UNAMO

Największą obawą każdej firmy, również i naszą, było mierzenie wydajności pracowników oraz komunikacja w zespołach.

Z perspektywy czasu wiemy, że jest to całkowicie naturalna obawa, ponieważ nie da się z góry założyć, jak dane rozwiązanie wpłynie na firmę oraz ludzi, którzy są przecież tak bardzo różni.

Usprawniając narzędzia naszej komunikacji oraz tworząc multum okazji do spotkań, udało nam się całkowicie ich wyzbyć już na wczesnym etapie istnienia platformy UNAMO.


HighSolutions

Ciężko u nas mówić o “wprowadzeniu pracy zdalnej” gdyż funkcjonujemy z taką formą współpracy od zawsze. Udaje nam się zatrudniać zdalnie osoby na tyle wyjątkowe, że nie mamy obaw przy tym modelu. Etap weryfikacji takiej osoby podczas pracy przebiega bardzo szybko.


Leifheit Polska

Z mojej strony nie było takiej obawy. Od początku byłem przekonany, że jest to dobra i nowoczesna forma wykonywania pracy. Kluczowy był dobór osób, które będą podążały tą samą ścieżką. Natomiast starsi menadżerowie w firmie są bardzo zaskoczeni dużą efektywnością pracy zdalnej w Leifheit Polska. Dla nich jest to rewolucja i muszą się zmierzyć ze stereotypem pracy zdalnej vs. pracy biurowej.


Magazyn kulinarny aCOOKu

Właściwie mierzyliśmy się nie tyle z obawą, ale z trudnościami wynikającymi z kompletnej nieznajomości narzędzi umożliwiających pracę na odległość. Przez wiele tygodni sami uczyliśmy się poszczególnych aplikacji, rozkładaliśmy je na czynniki pierwsze, sprawdzaliśmy ich funkcjonalność. Później potrzebowaliśmy czasu, żeby wprowadzić ekipę w nasz system pracy. Teraz działamy na opracowanym przez nas systemie szkoleń. Przechodzi go każdy nowy pracownik, jeśli nie czuje się komfortowo w wykorzystywanych przez nas narzędziach.


Thecamels

Nic ;)


Surge Cloud

Nie mieliśmy obaw. Firmę zakładali młodzi, ale bardzo świadomi biznesowo ludzie, doświadczeni w poprzednich przedsięwzięciach. Zdążyli się przekonać o tym, że traktowanie pracowników po ludzku przynosi wymierne korzyści dla obu stron.


Heartgrenade

Nie mieliśmy obaw, jedynie sporą dozę ostrożności, którą mamy oczywiście nadal. Mamy swoje sposoby na rekrutowanie zdalnych pracowników i “odsiew” tych, którzy w naszym mniemaniu nie są do tego stworzeni.


Heartgrenade

Nie mieliśmy obaw, jedynie sporą dozę ostrożności, którą mamy oczywiście nadal. Mamy swoje sposoby na rekrutowanie zdalnych pracowników i “odsiew” tych, którzy w naszym mniemaniu nie są do tego stworzeni.


Patrycja Bończewska

Michał jest przekonany o słuszności swojego wyboru. Ciężko nam znaleźć jednoznaczne zagrożenia związane z NoOffice. Z perspektywy czasu problemem może się wydawać umiejętność rozdzielenia pracy od życia prywatnego, ale przy wsparciu innych osób z firmy oraz z odgórnymi zasadami komunikacji i wartościami organizacji można sobie łatwo z tym poradzić. Z doświadczenia wiemy też, że nie każdy jest stworzony do takiej pracy. Wymaga ona samodyscypliny i właśnie takich „samozdyscyplinowanych” pracowników pchających firmę do przodu, a nie oczekujących, że ona ich pociągnie, Michał szuka.